piątek, 22 stycznia 2016

Dwadzieścia dwa

Dwie godziny po rozmowie z Ayaną, Luke nieco ochłonął i strasznie żałował słów, które wypowiedział. Pluł sobie w brodę za to, że nie potrafił się zamknąć wtedy, kiedy powinien. Czemu on w ogóle to powiedział? Przecież wcale nie myślał, że mogłaby z nim pójść do łóżka. Gdy teraz to wpadło do jego głowy, poczuł mdłości, a krew zaczęła się burzyć w jego żyłach. Przełknął głośno ślinę, zaciskając pięści i próbując się uspokoić. Przecież nie pójdzie z nim do łóżka, to idiotyczne. Wiedział, że Ayana taka nie jest, wcale nie uważał jej za taką. Nie miał pojęcia, jak mógłby ją teraz przeprosić. Chciałby do niej zadzwonić, ale nie miał pojęcia, na kiedy umówiła się z tym swoim brunecikiem. Może już z nim była? Luke miał ochotę wyskoczyć z domu, znaleźć ją i odciągnąć od niego, niezależnie od tego, jak idiotycznie to brzmiało. Myśl o tym, że dziewczyna jest teraz z jakimś kretynem, przyprawiała go o szybsze bicie serca. Ale przecież nie był zazdrosny, prawda? Nie mógłby być.
Nie myśl o tym teraz, idioto. Tak, powinien teraz skupić się na odbudowaniu jego relacji z Ayaną. Wziął telefon z komody i wybrał jej numer.
Dam radę. Po prostu do niej zadzwonię. To tylko...
- Nie dzwoń do mnie Luke, nie będę z tobą rozmawiać.
- Czekaj! Nie rozłączaj się, Ayana, zaczekaj chwilę, ja...
- Ty co? Nie uważasz mnie za jakąś łatwą dziwkę, prawda? Nie chciałeś mi wypomnieć przeszłości? Wiesz, sądziłam, że przynajmniej ty będziesz mnie rozumiał i pomożesz mi zapomnieć i zmienić przyszłość. Myliłam się. Masz rację, zawsze będę tylko łatwą dziewczyną.
- Nie, Ayana, to nie tak! Proszę, po prostu pozwól mi...
- Nie mam teraz czasu na te bzdury, Luke.
- Muszę cię przeprosić, kochanie, ja naprawdę nie chciałem, nie uważam...
- Powiedziałam coś. Nie będę słuchać twoich tłumaczeń, nie mam czasu. I nie nazywaj mnie kochaniem.
- Ayana... - koniec połączenia.
Cholera!

***

Co za dupek. Ugh, i tylko zniszczył mi humor.
Ayana leżała na swoim łóżku, patrząc w sufit. Nie robiła niczego ważnego, miała spotkanie z Bryan'em dopiero jutro, po prostu nie chciała rozmawiać z tym dupkiem. Właściwie nie była nawet na niego aż taka zła. Było jej po prostu strasznie przykro i była za to, że to właśnie Luke to spowodował. Naprawdę chciała wszystko zmienić, uciec od przeszłości, ale najwyraźniej nie mogła się od niej całkowicie odciąć. Zawsze coś, lub ktoś jej o tym przypomni.
Zrozumiała jego słowa tak, jakby chciał powiedzieć, ze jest łatwa, że nic się nie zmieniło i od razu wskoczy mu do łóżka. Co za dupek.

niedziela, 17 stycznia 2016

Dwadzieścia jeden

- Naprawdę nie masz co robić?
- Luke?! Cholera, nie mogę uwierzyć że nareszcie odebrałeś! Co jest z tobą nie tak, człowieku?! Wiesz, jak ja... zresztą nieważne, jak możesz tak długo mnie ignorować?!
- Uch, proszę cię, Ayana, nie dobijaj mnie dzisiaj. Czuję się paskudnie i...
- I dobrze! Sam sobie to zgotowałeś!
- Tak, wiem, ale nie musisz tak krzyczeć. Rozumiem, że się martwiłaś, ale...
- Najpierw kończysz ze mną rozmowę bez powodu, potem gdzieś znikasz, upijasz się i ignorujesz mnie. Myślisz, że jak powinnam się zachować?
- Odpuścisz już, proszę? Nic się nie stało. Nie dałem rady rozmawiać, musiałem sobie coś przemyśleć.
- Co takiego? 
- To... to nieważne, okej? Nie chcę na razie o tym rozmawiać. Co robiłaś przez cały ten czas?
- Wydzwaniałam do ciebie, jeśli jeszcze nie zauważyłeś. 
- Nic poza tym?
- Cóż... może... powiedzmy, że...
- No wykrztuś to z siebie.
- Umówiłam się na randkę! 
Cisza. Głośny brzdęk.
- Luke, jesteś tam? Wszystko w porządku? .... Halo, Luke?
- Uhmm, taa, jestem... musisz zaczekać chwilę... okej, eee... co mówiłaś?
- Cóż...
- Nie, czekaj, wiem co powiedziałaś. - warknął. - Z tym twoim wspaniałym brunecikiem? - praktycznie wypluł ostatnie dwa słowa. 
- T-to źle? 
- Nie, no co ty! Wszystko świetnie! 
- O co ci chodzi, Luke? Sam chciałeś, żebym zmieniła swój sposób życia i...
- Ale nie musisz od razu umawiać się na randki! Zwłaszcza z jakimiś kretynami, których ledwo znasz!
- Nie wiem, co w siebie wstąpiło, ale on nie jest kretynem. I tak dla twojej wiadomości, całkiem sporo ostatnio rozmawialiśmy, nie jest już obcym.
- Wiesz co, rób co chcesz. Dobrej zabawy. Tylko pamiętaj, że w realu już można zajść w ciążę, nie jak przez telefon. - koniec połączenia.

Ałć?

środa, 25 listopada 2015

Dwadzieścia

Użytkownik tego numeru ma wyłączony telefon lub znajduje się poza zasięgiem.

Westchnęła. Kolejny raz próbowała i nie mogła się do niego dodzwonić. Wczoraj znowu zakończył szybko rozmowę, wymigując się jakimś wyjściem do klubu, a teraz nie odbiera. Nie, nie martwię się, po prostu jestem przyzwyczajona do codziennych rozmów z nim. Cholera, też nie dobrze. 
Właśnie obsługiwała klientów, stojąc przy kasie w kawiarni, kiedy do środka wszedł wysoki blondyn. Dziewczyna nie zwróciła na niego najmniejszej uwagi, będąc myślami bardzo daleko stąd. Swoje czynności wykonywała mechanicznie, nie zwracając najmniejszej uwagi na to, co dzieje się wokół niej. Blondyn okazał się być ostatnim klientem, z czego dziewczyna w duchu dziękowała, bo teraz będzie wreszcie mogła iść na przerwę i znowu zadzwonić setki razy do Luke'a.
- W czym mogę pomóc?
- Tylko kawę. Najmocniejszą, jaką macie. - odpowiedział chłopak zachrypniętym głosem.
Coś w jej głowie klikało, ale była zbyt rozkojarzona, by zwrócić na to uwagę. Jej myśli wędrowały wokół Luke'a, była zmęczona i głodna. Nie myślała racjonalnie i właśnie tym tłumaczyła sobie dziwne uczucie w środku. Zrobiła kawę, podała ją klientowi i wzięła zapłatę.
- Oto pańska kawa. Życzymy smacznego i zapraszamy ponownie.
---

Był niewyspany, skacowany i miał mętlik w głowie. Chciał porozmawiać z Ayaną i tylko o tym potrafił teraz myśleć. Tyle, że nie mógł. Nie chciał, żeby pytała, jak minęła mu impreza. Nie chciał w ogóle zaczynać tematu, bo wtedy prawdopodobnie nie powstrzymałby złości, która kumulowała się w nim, odkąd rano się obudził i przypomniał sobie wczorajsze wydarzenia.
Drugim powodem było to, że nie chciał słyszeć o tajemniczym brunecie z jej pracy. Ale do tego już się sobie nie przyznał.

czwartek, 12 listopada 2015

Dziewiętnaście

- Cześć, Ayana.
- Luke? Wszystko w porządku? Wczoraj tak szybko się rozłączyłeś, stało się coś?
- Nie, kochanie. Byłem tylko... zmęczony... po prostu się chciałem położyć.
- No dobrze, ale czemu nawet nie...
- Daj spokój, okej? Nic się nie stało, skończmy temat. Powiedz, jak tam dzisiejszy dzień?
- Dobrze. Chciałam dzisiaj wyjść chwilę wcześniej i pójść na zakupy, więc dogadałam się z Sophie i zastąpiła mnie. To naprawdę miła dziewczyna, wiesz? Chyba Ci o niej nie wspominałam. Pracuje ze mną na zmianie.
- Woah, chyba nie chcesz, żebym poczuł się zazdrosny? To ja jestem twoim przyjacielem!
- Lukey, jesteś zabawny. Przecież nawet jej nie znam. Czy nie tego chciałeś? Żebym poznała ludzi?
- Jasne, kochanie. Ale pamiętaj, że masz swojego najlepszego przyjaciela.
- Zawsze będę pamiętać, nie żartuj.
- Pewnie. Ehm, a jak tam, no wiesz. - ten idiota? - Ten chłopak?
- Och.... właściwie bez zmian... był dziś i po prostu siedział, patrząc się na mnie. Nie wiem, czego chce.
- Pewnie ciebie. - muszę się ogarnąć. przecież nie jestem zazdrosny. nie mógłbym być. to śmieszne.
- Lukey, jesteś pewny, że wszystko w porządku? Brzmisz dziwnie, znowu.
- Jasne, kochanie. W jak najlepszym.

środa, 4 listopada 2015

Osiemnaście

- A czym się interesujesz?
- Uwielbiam śpiewać i grać na gitarze. Nie sądzę, bym był w tym jakiś specjalnie dobry, ale uwielbiam to robić, gdy nikt nie słucha.
- Naprawdę?! Koniecznie musisz mi kiedyś zaśpiewać i zagrać! Proszę, Lukey!
- Powtórz to, kochanie.
- Co?
- Jak mnie nazwałaś.
- Lukey?
- Brzmi świetnie, gdy wychodzi z Twoich ust.
- A zaśpiewasz i zagrasz?
- Może. Teraz moja kolej. Nie mam właściwie do Ciebie więcej takich pytań... więc po prostu zapytam, jak kolejny dzień w pracy.
- Już myślałam, że nigdy nie spytasz! Wiesz, właściwie to świetnie. Nie sądziłam, że praca może być taka fajna. Wczoraj przyszedł do kawiarni jakiś brunet, usiadł sam i przez dwie godziny pił jedną kawę, patrząc na mnie. Co ciekawe, dziś sytuacja się powtórzyła.
- Wow.... podoba Ci się?
- Nie zapędzaj się tak! Nawet go nie znam. Poza tym już mówiłam, nie chcę wchodzić z nikim w takie relacje.
- Co nie znaczy, że nie możesz się z nikim widywać. - zignoruj dziwny ucisk w klatce piersiowej, nic się nie dzieje. - Uważasz, że był przystojny?
- Wiesz... nie zwracałam na to większej uwagi, ale skoro pytasz, tak. Był cholernie przystojny.
- Och, okej.
- Czy Ty właśnie na mnie warknąłeś?!
- Walnąłem się w nogę. - będę Cię okłamywał, bo nie mam pojęcia, czemu jestem taki wściekły.
- Oh, umm, w porządku... więc to czas na moje pytanie. Dlaczego całe dnie masz tyle czasu, Luke? Dlaczego nigdy nie spędzasz z nikim czasu i o nikim nie wspominasz?
- To Twoje ostatnie pytanie. Ja nie mam nic ciekawego do powiedzenia na ten temat, chcesz je tak zmarnować?
- Nie marnuję. To mnie nurtuje.
- Nie ma o czym mówić, właściwie. Chodzę tylko do szkoły, ale nic tam nie robię, i tak zaraz ją kończę, nie bardzo mnie ona interesuje.
- Nie myślisz o przyszłości?
- Wolę o niej nie myśleć. Jestem dobry z kilku rzeczy, nie mam takich złych wyników. Zresztą, nie mówmy o tym. Źle się czuję, Ayano. Położę się spać, zadzwonię do Ciebie jutro.
- Hmm, okej...? Luke, czy na pewno wszystko....
Połączenie zostało przerwane.
Okej, z nim niewątpliwie jest coś nie tak.

czwartek, 29 października 2015

Siedemnaście.

- Nie ma mowy, Luke! Miały być zwykłe pytania!
- Przecież to jest zwykłe pytanie! Dowiedziałem się już jaki jest Twój ulubiony kolor, co lubisz jeść, gdzie chciałabyś wyjechać, jak nazywali się Twoi rodzice... chcę tylko wiedzieć, jak wyglądało Twoje życie miłosne.
- A ja na takie tematy nie rozmawiam.
- Daj spokój, Ayana, nie mogło być aż tak źle.
- Ale było.
- No weeeeź.
- Ugh, okej, ale żadnych więcej pytań na ten temat, jasne?
- Jak słońce.
- Możesz uznać mnie za dziwną, ale miałam tylko jednego chłopaka. Miałam wtedy 15 lat i byłam cholernie zakochana, ale to nie był poważny związek, przynajmniej z jego strony. Trwał cztery miesiące, potem dowiedziałam się, że cały czas mnie zdradzał. Wtedy obiecałam sobie, że więcej chłopaków nie będę miała.
- Przykro mi, kochanie. Skopałbym mu dupę, to idiota. Nie był Ciebie wart. Nie każdy jest taki sam.
- Ale ja nie będę ufać facetom. Moja praca polegała na bawieniu się nimi, udawaniu. Nigdy nie brałam na poważnie tych rozmów, więc nie byłam zraniona. Czy to nie jest bezpieczniejsze?
- Pewnie jest. Ale nie podejmując ryzyka nigdy nic nie zmienisz. Chyba nie chcesz być sama całe życie?
- Wiesz, Luke. Przyzwyczaiłam się.
- Ale..
- Koniec tematu. Teraz Ty mi coś o tym opowiedz.
- Hmm... ja nie mam się czym chwalić... nie byłem w poważnym związku. Właściwie kiedyś traktowałem dziewczyny trochę jak... zabawki? Byłem głupim dzieciakiem. Ale potem.. jedna zakochana we mnie dziewczyna zrobiła coś, co mnie trochę odmieniło. Próbowała się zabić... przeze mnie. Przeżyła, ale moje spojrzenie na to nigdy nie będzie takie samo. Skończyłem z tym. Potem miałem jeszcze jedną dziewczynę, możesz powiedzieć, że była najpoważniejsza ze wszystkich. Miała na imię Katie i była cholernie słodka. Ale wyprowadziła się za granicę i nasz kontakt się urwał.
- Cóż. Życie nas nie rozpieszcza. Bycie samotnym ssie.
- Nie jesteśmy samotni. Wcale się tak nie czuję, kochanie. Przecież mam Ciebie.

poniedziałek, 26 października 2015

Szesnaście.

- Cześć Ayano.
- No tak, teraz będziesz nadużywał mojego imienia. Kto by się spodziewał.
- Hej, nie wiń mnie. Muszę się przyzwyczaić, a przyznaję, że masz niesamowite imię. Pasuje do Ciebie.
- Uznam to za komplement.
- I powinnaś.
- Hm, w takim razie dziękuję, tak sądzę.
- Skoro robisz już takie postępy... to może pójdziemy dalej?
- Co masz na myśli?
- Moglibyśmy... zagrać w dwadzieścia pytań?
- Czy Ty nie masz do roboty kompletnie nic innego, poza rozmawianiem ze mną?
- Nie.
- Luke, ja pracuję, wiesz?
- Ale teraz jest wieczór! A jutro sobota!
- W którą również pracuję. Mam wolny co drugi weekend. Jakoś muszę zarobić na mieszkanie.
- Ograniczyłem rozmowy z Tobą do zaledwie dwóch godzin dziennie, tego nie możesz mi zabrać.
- Jesteś dziwny. Dobrze. Możemy zagrać w tą Twoją grę.
- Uwielbiam Cię!
- Nie rozpędzaj się. I nie zadawaj trudnych pytań, bo na takie nie odpowiadam. 



 ______________________________

Cześć! Więc założyłam nowego bloga, jest to tłumaczenie o Hemmingsie. Nazywa się Cuddle Hotline, jeśli ktoś chciałby zobaczyć o czym jest, zapraszam tutaj: http://cuddle-hotline-tlumaczenie.blogspot.com/
Pojawił się już prolog :) 

czwartek, 22 października 2015

Piętnaście.

- Zrobiłam to.
- O czym Ty mówisz, kochanie?
- Skończyłam z tym, słyszysz? Wyrzuciłam kartę. Nie pracuję już jako dziewczyna na telefon.
- Mówisz poważnie?! 
- Tak, Luke. Nie jestem już "Spark". 
- Jestem z Ciebie niesamowicie dumny!
- Wiesz, znalazłam ostatnio ogłoszenie do kawiarni i poszłam tam. Wydawało się to być takim miłym miejscem... powiedzieli, że chcą dać mi szansę. A ja chcę spróbować..
- Nie mogłaś mnie bardziej uszczęśliwić.
- Czemu Ci w ogóle na tym zależy? 
- Zależy mi na Tobie, kochanie.
- Ale my się nawet za dobrze nie znamy...
- Już Ci to tłumaczyłem. Chcę Cię poznać. Czekam tylko, aż mi na to pozwolisz. 
- Nawet nie wiem, od czego zacząć...
- Od czego zechcesz, kochanie. Na nic nie naciskam.
- Lubię, kiedy mówisz na mnie "kochanie". Ale to nie jest moje imię. - Głęboki wdech. - Mam na imę Ayana.

poniedziałek, 5 października 2015

Czternaście.

- Cześć, kochanie!
- Teraz tak mnie będziesz nazywał?
- Nie mogę zwracać się do Ciebie jak wszyscy. Nie jesteś dla mnie "Spark". 
- Chyba tak byłoby lepiej.
- Udam, że tego nie słyszałem. Jak idą poszukiwania nowej pracy?
- A ja w ogóle miałam jej szukać?
- Rany, kochanie! No jasne, że miałaś! Chcę Ci pomóc, ale musisz zacząć współpracować!
- Dziwnie się czuję, jak mówisz do mnie "kochanie".
- Nadal nie znam Twojego imienia, więc nie mam wyjścia.
- Uch, tak. Co do pracy... to naprawdę nie jest takie proste. Patrzyłam kilka ofert, ale wiele nie zarobię.
- Początki zawsze są trudne. Ale musisz się wyrwać.
- Wiesz, nie jest mi łatwo to wszystko zostawić.
- Daj spokój, chyba mi nie powiesz, że to dla Ciebie jakieś ważne. Nie jesteś taka. Nie powinnaś tu pracować.
- Nie mów tak.
- Dlaczego?
- Bo wcale mnie nie znasz. Nie wiesz, czy pasuję do takiej pracy, czy nie.
- Nie obchodzi mnie co sądzisz na ten temat. Nie pasujesz.

piątek, 25 września 2015

Trzynaście.

- O rany, Spark, nie mogę uwierzyć w to, że rozmawiamy w dzień! To aż niesamowite!
- Nie ekscytuj się tak. Przynajmniej będę miała na opłaty.
- A co, jeśli pomogę Ci znaleźć pracę?
- Uch, Luke, nie chcę o tym teraz rozmawiać, okej? Nie rób mi złudnej nadziei. Zobaczymy, co będzie dalej. Może teraz Ty mi opowiesz jak wyglądasz? Nadal nic o Tobie nie wiem, za to Ty wiesz o mnie więcej, niż ktokolwiek inny.
- Czuję się zaszczycony!
- Nie czuj się, po prostu jesteś jedyną osobą, którą w ogóle znam.
- Wiesz, jak komuś zepsuć nastrój, prawda?
- Gdyby to były zawody, bez wątpienia miałabym złoto.
- Och, czy mógłbym to uznać za dowcip?! Spark, co za zmiany!
- Nie ekscytuj się tak wszystkim, błagam. I nie zmieniaj tematu, mam prawo również coś o Tobie wiedzieć!
- Hmm... jestem wysokim blondynem, mam błękitne oczy, jestem szczupły, chociaż kocham jeść i mam kolczyk w wardze. Czarny. No i oczywiście jestem niesamowicie przystojny.
- Cóż za skromność. Masz kolczyk? Woah, to dopiero zaskoczenie. Tylko jeden?
- Taa, całkowicie mi wystarczy.
- Mm, to musi być całkiem seksowne.
- Pokochałabyś to.

wtorek, 15 września 2015

Dwanaście.

- Luke, mam już serdecznie dosyć tej pracy.
- To czemu nie znajdziesz czegoś innego? Jestem pewien, że stać Cię na więcej.
- To nie jest takie proste... nie mogę teraz tak po prostu odejść...
- Co masz na myśli?
- Słuchaj, to naprawdę skomplikowane...
- Możesz mi powiedzieć, Spark.
- Mieszkam sama. Muszę opłacić mieszkanie, rachunki, mam długi po rodzicach do spłacenia... żadna praca nie da mi tyle pieniędzy, ile ta.
- Nie możesz na zawsze tu pracować. Kiedyś musisz zacząć od nowa.
- Nie mam od czego. Łatwo Ci mówić.
- Nie masz nikogo kto mógłby Ci pomóc?
- Nie.
- No to masz mnie! Ja mogę Ci pomóc!
- Nie żartuj. Nawet się nie znamy.
- Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- Och, daj spokój. Nie zapłacisz za mnie wszystkiego.
- Nie, ale mogę dołożyć...
- Luke! I tak płaciłeś mi za rozmowy. To idiotyczne.
- Nadal mogę.
- Nie ma mowy. Nie będę na tyle żałosna, by kazać komuś płacić za przyjaźń ze mną. Ale w takim razie musimy przestać tyle rozmawiać. Zajmujesz mi linię.
- Spark...
- Zaraz dostaniesz smsa z moim prywatnym numerem. Jeszcze nikomu go nie dałam, więc tego nie spieprz.

niedziela, 6 września 2015

Jedenaście.

- Cześć, moja nowa przyjaciółko!
- ... Cześć, Luke.
- Jestem strasznie ciekawy jak wyglądasz.
- Nie chciałbyś wiedzieć.
- Jestem całkiem pewien, że tak, chciałbym.
- Niestety się nie dowiesz. Nie mogę się ujawniać...
- Spark, chyba znowu zapominasz, że nie jesteśmy na takich relacjach, na jakich jesteś z innymi. Jestem Twoim przyjacielem. Mogę wiedzieć jak wyglądasz, możemy rozmawiać o wszystkim...
- Ugh, Luke. Niby co dokładnie chcesz wiedzieć?
- No nie wiem, wszystko! Opowiedz mi, co widzisz, gdy patrzysz w lustro.
- Niestety siebie.
- Spark!
- No dobrze, dobrze. Widzę niską dziewczynę o całkiem przeciętnej twarzy, dość długich, brązowych włosach i niebieskich oczach. Więcej wiedzieć nie musisz.
-Wspaniale! Widzę, że coraz lepiej nam idzie przyjaźń. Zauważyłaś, jakie postępy robisz?
- Umm, taa, powiedziałam Ci, jak wyglądam.
- Dwa razy nazwałaś mnie po imieniu. Coraz częściej to robisz. I ani razu nie kazałaś mi spadać. Uwielbiam to.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Dziesięć.

- Boże, Spark, oszaleję. Będziesz teraz mnie ignorować? Wczoraj znowu się rozłączyłaś i nie chciałaś ze mną rozmawiać. Co się dzieje?
- Uch, Luke, nie możemy mieć kontaktu.
- Dlaczego?
- Nie jestem dziewczyną, która będzie się z Tobą przyjaźnić, nie rozumiesz? Jestem dziewczyną na telefon, a nie materiałem na koleżankę!
- Ale ja nie widzę w tym problemu. Chcę poznać tą Ciebie, którą jesteś prywatnie, nie w pracy.
- Ale ja widzę w tym problem! Luke, to nie jest życie odpowiednie dla Ciebie.
- Jestem dużym chłopcem, myślę, że potrafię sam podejmować decyzje, co jest dla mnie odpowiednie, a co nie. 
- Jesteś miły, normalny. 
- Ty też. Tylko z jakiegoś powodu wybrałaś taką pracę, a nie inną.
- Naprawdę powinieneś odpuścić.
- Wiem, że też tego nie chcesz.
- I dlatego tym bardziej powinieneś to zrobić.
- W swoim prywatnym życiu też z nikim nie rozmawiasz?
- Nie.
- No to będę Twoim pierwszym przyjacielem.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Dziewięć.

- Cholera, Spark! To już trzecia noc, kiedy nie odbierasz! Co jest z Tobą nie tak?! Zapcham Ci całą skrzynkę, nie odpuszczę, nudzę się, porozmawiaj ze mną...

Luke czuł się, jakby ktoś zabrał mu coś ważnego, nie miał tylko pojęcia, czemu się tak czuł. Nie miał nawet pojęcia, kim jest ta dziwna dziewczyna, która przy każdej rozmowie nie robiła nic poza odpychaniem go. Była inna, była wyjątkowa, tajemnicza. Niedostępna. A to sprawiało, że on musiał, po prostu musiał poznać ją bardziej.

Później


- Spark! Zaraz, to tym razem Ty, nie poczta, prawda?
- Uch, ja.
- Dlaczego się nie odzywałaś?! Co się działo? Dzwoniłem tyle razy, zawsze miałaś wyłączony telefon!
Wdech i wydech, oddychaj, dasz radę.
- M- miałam... ważne, uch, sprawy.
- I nie mogłaś odebrać?! Spark, powiedz....
- To teraz nie jest ważne. Chyba... chyba coś Ci muszę powiedzieć.
- Co takiego?
- Nie wiem d-dlaczego, a-ale chyba miałeś, umm, rację. - Nie załamuj głosu, idiotko. - Ja też Cię lubię, Luke.
- To przecież...
- Pip, pip, pip...

środa, 19 sierpnia 2015

Osiem.

- Użytkownik tego numeru ma wyłączony telefon lub znajduje się poza 
zasięgiem... po sygnale zostaw wiadomość. 

- Cholera, Spark! Przecież nie możesz mieć wyłączonego telefonu... w tej branży są jakieś wolne? To przeze mnie przerwałaś połączenie? 
Powiedziałem coś złego? - Boże, odbija mi. - Spark, ja Cię lubię. Wiem, że 
tak naprawdę się nie znamy, ale jesteś wyjątkowa. Chciałbym, żebyś dała mi się poznać. Nie jestem zły. Daj mi szansę, proszę. Nigdy się tak nie zachowywałem. Odezwij się do mnie, jeśli to usłyszysz... 

Nadal ta sama noc 


- Spark? Wczoraj też miałaś wyłączony telefon całą noc, co jest nie tak? Nie możesz tak robić! Musisz ze mną porozmawiać! Co ja mam teraz robić 
całe noce, spać? Przez tydzień nauczyłem się spać w dzień i rozmawiać z
 Tobą w nocy, a Ty znikasz? Cholera, nawet nie wiem czemu tak koniecznie
 chcę z Tobą pogadać. Brakuje mi tych Twoich odzywek. Wrócisz...?


Cześć! Chciałabym podziękować Wam za wszystkie komentarze i wyświetlenia, to naprawdę motywujące :) chciałabym też gorąco Was zaprosić na wspaniałego bloga, którego pisze moja przyjaciółka. Dopiero zaczyna, ale jest już kilka rozdziałów i wierzcie mi, warto zobaczyć :) -nowesmutkiprzepedzajastare.blogspot.com

niedziela, 16 sierpnia 2015

Siedem.

-I jak tam, mała?
-Mała to jest Twoja pała.
-No dobrze, kochanie?
-Od kiedy my jesteśmy tak blisko?
-Daj już spokój, nie rób z siebie takiej niedostępnej.
-Zaraz się rozłączę i Ci pokażę, jak bardzo udaję.
-Przecież mnie lubisz.
-Nigdy tego nie powiedziałam.
-Ani nigdy nie zaprzeczyłaś.
- Pip, pip, pip...

- Użytkownik tego numeru ma wyłączony telefon lub znajduje się poza zasięgiem.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Sześć.


- Nie mam pojęcia, jak się do Ciebie zwracać.
- Nie zwracaj się wcale.
- Hej, mogłabyś chociaż spróbować być miła.
- Dlaczego miałabym być dla Ciebie miła?
- Bo Ci płacę.
- To jest jakiś argument.
- Jak masz na imię?
- Nie musisz poznawać mojego imienia. Mów mi Spark.
- W takim razie dlaczego Spark?
- Zadajesz za dużo pytań.
- Daj spokój, powiedz coś.
-Jestem jak iskra dla klientów. Pojawiam się i znikam, rozumiesz? Nie można mieć ze mną normalnego kontaktu. Nie po to tu jestem.
- Ale ze mną rozmawiasz.
- I do tej pory nie wiem, dlaczego.
- Mówiłem Ci, lubisz mnie.
- Nie rozpędzaj się. Nawet nie znam Twojego imienia. 
- Luke. Mam na imię Luke.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Pięć.



- Można tu wykupić pakiet miesięczny? 
- No tak, kogo innego mogłabym się spodziewać. Przecież nie innych 
klientów. Skutecznie uniemożliwiasz im dostanie się do mnie.
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- Zapomnij. Chcesz zająć mi linię na cały miesiąc?
- Nie będziesz miała wyboru, będziesz musiała ze mną rozmawiać. 
- I tak to robię.
- Ale w każdej chwili możesz przestać.
- Sama nie wiem, czemu jeszcze tego nie zrobiłam...
- Lubisz mnie!
- Nie znam Cię.
- Z jakiegoś powodu ze mną rozmawiasz. 
- Może dlatego, że mi płacisz?
- Inni też Ci płacą.
- Ale rozmowa z Tobą jest łatwiejsza. To pieniądze za nic.
- Nie jesteś przyzwyczajona do rozmów z nimi?
- Wierz mi, do tego nie da się przyzwyczaić.
- Więc dlaczego to robisz?
- Nie wchodź na trudne tematy. Nie znam Cię, nie będę Ci się zwierzać. 
- No właśnie, nie znasz mnie. Nie łatwiej jest zwierzyć Ci się nieznajomemu?
- Wolę nie zwierzać się nikomu.
- Dlaczego to robisz?
- Muszę.

sobota, 1 sierpnia 2015

Cztery.



- Zdecydowanie masz coś z głową.
- Prawdopodobnie. Ale przecież płacę. Nie możesz mnie odrzucić.
- Kiedy Ci się to znudzi?
- Nie liczyłbym na szybkie pozbycie się mnie. Jestem całkiem uparty.
- Świetnie. To kolejna cecha psychopaty.
- Hej, gdybym chciał Cię zabić, mógłbym już to zrobić.
- Nie wiesz gdzie mieszkam.
- Mam Twój numer. I swoje sposoby.
- Może chcesz uśpić moją czujność.
- A może naprawdę nie jestem taki zły? Daj mi szansę.
- Rzeczy jak ta nie przydarzają się ludziom jak ja.
- A jakim? 
- No nie wiem, normalnym?
- Nie sądzę. Dlaczego dziwne rzeczy mają przytrafiać się normalnym   ludziom?
- Bo na to zasługują?
- A Ty nie zasługujesz?
- Jestem dziwką, kretynie. 
- Nie oceniaj się tak negatywnie...
- Jestem szczera.
- Jesteś niepewna siebie.
- Zapominasz z kim rozmawiasz.
- W tym problem- nie wiem, z kim rozmawiam. Chyba nie nazywasz się Spark?
- Dla Ciebie tak.
Szablon by
InginiaXoXo